Samoprowadzące się auta, latające taksówki czy też bezzałogowe samoloty pasażerskie przez większości ludzi zapewne są traktowane jako zapowiedź bardzo odległej przyszłości lub też budzą skojarzenia z science-fiction. Twórcy tego gatunku chętnie wykorzystują koncepcję bezzałogowych maszyn. Bohater filmu „Ja, robot” w jednej ze scen jedzie samoprowadzącym się Audi, a w jednym z odcinków czwartego sezonu serialu „Czarne lustro” automatyczny pojazd dostawczy dowozi pizzę. Pieśń przyszłości, fantazje filmowo-serialowe? Ta technologiczna rewolucja jest znacznie bliżej, niż może się wydawać.

Technologia w zasięgu wzroku
Już teraz na drogach da się zauważyć samochody z autopilotem o piątym, najwyższym, stopniu zaawansowania w skali SAE International. Oznacza to, że kierowca musi tylko włączyć auto, wpisać adres docelowy i cieszyć się podróżą. Z kolei we Francji, w mieście Lille, znajduje się pierwsze w Europie bezzałogowe metro, które nie wymaga nadzoru maszynisty. Wykorzystanie tej technologii nie tylko usprawnia działanie komunikacji, ale także pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo.

Rozwiązania komunikacyjne przyszłości
Już teraz korki stanowią duży problem, a według prognoz do 2030 aż 60% ludzi będzie mieszkać w miastach. Nic więc dziwnego, że firmy takie jak Airbus i Italdesign szukają innowacyjnych rozwiązań, które odpowiedzą na ten rosnący problem. W ramach współpracy zaprojektowały one Pop.Up, czyli kapsułę, która może zamienić się w załogowego drona lub samochód – w zależności od potrzeb podróżującego. Z kolei firma PAL-V przyjmuje już zamówienia na pierwszy latający samochód. Jak widać nie brak chęci i pomysłów, aby wzbić się nad ulice, niwelując problem korków i przy okazji dbając o środowisko, gdyż pojazdy te są wyposażone w napęd elektryczny.

Autonomiczne samoloty pasażerskie
Podczas gdy transport naziemny mierzy się z problem, jaki stanowią korki, linie lotnicze stoją przed wyzwaniem, jakim w niedalekiej przyszłości będzie niewystarczająca liczba pilotów. Według prognoz Boeinga w ciągu 20 lat zostanie wprowadzonych do obiegu około 40 tysięcy nowych samolotów. Kto jednak miałby je pilotować? Obecnie najlepszym rozwiązaniem wydaje się być wykorzystanie do tego celu sztucznej inteligencji, która zastąpiłaby pilotów, a może i załogę. Taka perspektywa nie przekonuje jednak podróżujących, gdyż 54% z nich nie byłoby skłonnych wsiąść do bezzałogowego samolotu. Jednym z powodów, którym motywują swoją odpowiedź jest fakt, iż maszyna działa na podstawie określonych i wyuczonych reguł. Co jednak się stanie w przypadku nagłej awarii, która wykracza poza kompetencje sztucznej inteligencji? Czy obawy podróżujących są słuszne? Prawda, jest taka, że nawet najlepiej wyszkolony pilot nie jest w stanie przewidzieć wszystkich możliwych sytuacji, które mogą się przytrafić w trakcie lotu, co oznacza, że nie zapewni on większego bezpieczeństwa niż sztuczna inteligencja. Co więcej, przewagą tej technologii jest brak czynnika emocjonalnego, który może zaważyć na podjęciu odpowiedniej decyzji. Osoby pracujące nad tym rozwiązaniem są zgodne co do tego, że sztuczna inteligencja ma zapewnić większe bezpieczeństwo i dlatego trzeba przeprowadzić wiele odpowiednich testów, aby nie narażać pasażerów.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji do pilotowania samolotów przyniosłoby też korzyści finansowe. Odciążenie samolotów oznaczałoby mniejsze zużycie paliwa, a to z kolei przekładałoby się na oszczędności rzędu setek milionów w skali roku. Co więcej kabina pilotów nie byłaby już potrzebna, a to z kolei oznaczałoby, iż pasażerowie mogliby, np. mieć więcej miejsca na nogi pomiędzy rzędami, co niewątpliwie poprawiłoby komfort podróży, zwłaszcza podczas długich lotów.

Wydaje się, że autonomiczne samoloty prowadzone przez sztuczną inteligencję są tylko kwestią czasu. Pozostaje tylko pytanie, kiedy powstanie odpowiednia technologia i czy ludzie będą skłonni zaakceptować takie zmiany?